Zaprawdę wielka i trudna do wybaczenia jest moja niewierność bo nawet nie pamiętam dnia ani godziny kiedy was opuściłem przyjaciele dzieciństwa naprzód zwracam się kornie do ciebie pióro z drewnianą obsadką pokryte farbą lub chrupkim lakierem w żydowskim sklepiku – skrzypiące schodki dzwonek u drzwi oszklonych – wybierałem ciebie w kolorze lenistwa i już wkrótce nosiłeś na swym ciele zadumę moich zębów ślady szkolnej zgryzoty srebrna stalówko wypustko krytycznego rozumu posłanko kojącej wiedzy – że ziemia jest kulista – że proste równoległe w pudełku sklepikarza byłaś jak czekająca na mnie ryba w ławicy innych ryb – dziwiłem się że tyle jest przedmiotów bezpańskich i zupełnie niemych – potem na zawsze moją kładłem cię nabożnie w usta i długo czułem na języku smak szczawiu i księżyca atramencie wielmożny panie inkauście o świetnych antenatach urodzony wysoko jak niebo wieczoru schnący długo rozważny i cierpliwy bardzo przemienialiśmy ciebie w Morze Sargassowe topiąc w mądrych głęb...
Posty
Wyświetlanie postów z listopad, 2024