Czeka nad brzegiem wielkiej i powolnej
rzeki na drugim Charon niebo świeci mętnie (nie jest to zresztą wcale niebo)
Charon jest już zarzucił tylko sznur na gałąź ona (ta dusza) wyjmuje obola
który niedługo kwaśniał pod językiem siada na tyle pustej łodzi wszystko to bez
słowa
żeby choć księżyc albo wycie psa

Komentarze
Prześlij komentarz