Có­żem wi­nien, żem tak się na­błą­kał, żeby w koń­cu do cie­bie przyjść, żeby w koń­cu zro­zu­mieć, że ty je­steś łąka i drze­wo, i księ­życ, i liść. Żeby w koń­cu zro­zu­mieć, że śmie­ją­cy się po­tok to ty tak­że i musz­la na dnie, i Ce­re­ra świe­cą­ca nad psze­ni­cą zło­tą, i zie­lo­ny wiatr, któ­ry dmie.


 

Komentarze