Kiedy już wszystko minie, kiedy nacieszę się już tym, co mnie raduje, że jest
i trwa, chciałabym być posągiem patrzącym w morze, bez imienia, bez nazwy, stojącym
z głową odwróconą od wszystkiego, co nudzi i trapi.
Za plecami mieć ciemność, przed sobą rozświetlone niebo, ruchliwe światła na wodzie, na kamiennej twarzy czuć południowe słońce.
/j.hartwig/
Komentarze
Prześlij komentarz