"Dniało.
I nie zdążyła tego ukryć noc
Zbroczone świtem płynęły ogromne ławice ciał
potężną rzeką kłębiastymi obłokami
I były straszne tak że odwracałeś głowę
i były nędzne tak i straszne
że nie mogłeś oderwać od nich wzroku
A Bóg równie cielesny jak one
z głową podpartą na dłoni i stopy wielkimi
przeglądał je posępnie
nim przepuścił przez śluzę
gdzieś po drugiej stronie obłoków i rzeki
Wtedy błysła gwiazda zaranna
i z posępnym krzykiem
poderwała się chmara ptaków w górę
I było wielkie oczekiwanie na dzwony
tak potężniejące
że zdawało się sam strop niebieski
uformuje się w dzwon
i wielkie rozpocznie dzwonienie"

/j.hartwig/

Komentarze